Pokazywanie postów oznaczonych etykietą self-reg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą self-reg. Pokaż wszystkie posty

Jak osiągnąć sukces w nauce? 3 nazwiska: Shanker, Feynman i Rosenshine!


To dziecko nie chce się uczyć!


W dzisiejszej szkole bardzo często słychać opinie o braku umiejętności uczenia się przez dzieci i młodzież. Nauczyciele twierdzą, że uczniowie nie wiedzą czy się czegoś nauczyli, robią sobie intensywne, wielogodzinne sesje nauki do późnej nocy, które nie dają pożądanych efektów i nie potrafią skupić się na czynności uczenia przez ciągłe rozproszenie technologią. Rodzice też to widzą i chcąc pomóc swoim pociechom, decydują się zabrać im komórkę, tablet, komputer, lub przewód zasilający do komputera i czasami posuwają się do bardzo ekstremalnych rozwiązań takich jak zamknięcie ucznia w pustym pokoju  ze stołem, krzesłem i książką na sesję nauki w trybie "Nie wyjdziesz stąd, dopóki się nie nauczysz!" Jednak ani prośba, ani groźba nie wydają się dzisiaj być skutecznymi narzędziami nakłaniania uczniów do nauki. 


Jest problem, ale jak go rozwiązać?


Co możemy w tej sytuacji zrobić? Niestety, nie ma jednej nieomylnej i uniwersalnej metody działającej na wszystkich. Natomiast patrząc na wyniki badań naukowych w kwestii efektywności uczenia się można wyróżnić trzy aspekty, o których powinniśmy mówić w kontekście efektywnego podejścia do uczenia się: stworzenie odpowiednich warunków do nauki, technika Feynmana oraz zasady nauczania Baraka Rosenshine'a.


Po pierwsze - warunki do nauki


Pierwszą rzeczą jest stworzenie warunków, w których dziecko może uczyć się bez rozpraszania swojej uwagi. Oznacza to, że powinniśmy zadbać o wyeliminowanie wszelkich potencjalnych stresorów na poziomie biologicznym zgodnie z podejściem self-reg Stuarta Shankera. Zadbajmy o odpowiednie, jasne i ciepłe światło, które jednocześnie nie będzie spełniało funkcji lampy do opalania. Stwórzmy pokój z neutralnymi kolorami ścian, mogą one być białe, lub w jasnych pastelowych odcieniach kolorów. Intensywne barwy, wzory na ścianach, pozawieszane grafiki, obrazy, plakaty itp. mogą odciągać uwagę dziecka od nauki. 

Kolejną ważną kwestią jest stanowisko pracy. Często uczymy się w różnych pozycjach i miejscach, zależnie od przyzwyczajeń, pory dnia, lub nastroju. Dzieci mają tak samo i dlatego my jako ich opiekunowie powinniśmy zapewnić im odpowiednie warunki niezależnie od ich dyspozycji danego dnia. Tutaj dobrze jest zaangażować dziecko w wybór stopnia komfortu koniecznego do zaspokojenia jego potrzeb. Niektórzy wolą miękką kanapę i wielkie poduchy, inni preferują szerokie biurko i fotel lotniczy, jeszcze inni najlepiej uczą się na ziemi na pufach lub materacach. Dajmy dziecku to czego potrzebuje, ale zadbajmy o aspekty, o których nasza pociecha nie zawsze jest w stanie  pomyśleć, np. wybierzmy tkaninę do obicia kanapy zamiast skóry, ponieważ generuje mniej hałasu i jest bardziej przyjazna w dotyku, szczególnie gdy jest ciepło. Jeśli szukacie fotela, sprawdźcie jakie ma kółka, czy są gumowe czy plastikowe, czy ma pełną regulację i czy nie skrzypi gdzieś w trakcie siedzenia. Wasze zakupy nie muszą być super drogie i designerskie ale to co kupicie powinno być ergonomiczne, estetyczne, łatwe w utrzymaniu i najlepiej wybrane z udziałem dziecka.

Czego warto unikać? Przede wszystkim jaskrawych barw, zbyt dużej ilości mebli oraz niepotrzebnych generatorów hałasu. W tę ostatnią kategorię powinniśmy włączyć również wszelkiego rodzaju urządzenia audio-wizualne, takie jak głośniki, telewizory, słuchawki, a nawet, jeśli to możliwe, telefony, tablety i komputery.  Interaktywne urządzenia elektroniczne rozpraszają naszą uwagę. Ci z Was, którzy lubią się uczyć przy muzyce, lub mają dziecko lubiące uczyć się przy przyjaznych dźwiękach powinni zmienić swój pogląd na pozytywny związek muzyki i nauki, ponieważ istnieje naukowy dowód na to, że nasz mózg odczytuje wszystkie bodźce na jednakowej płaszczyźnie. To jest trochę jak z autami jadącymi autostradą. Kiedy ilość aut jest rozsądna, ruch odbywa się płynnie, ale kiedy jest ich za dużo, istnieje ryzyko utworzenia się zatoru. Oczywiście kiedy obok naszego auta przejedzie jakiś pięknie brzmiący i wyglądający bolid mclarena uatrakcyjni to w pewien sposób naszą podróż, ale przepływ aut nie ulegnie dzięki temu poprawie. Podobnie jest z bodźcami docierającymi do mózgu, im więcej ich jest, niezależnie od ich jakości, tym trudniej jest je przyswoić. Bodźce mogą być najróżniejsze i mogą pochodzić ze wszystkich zmysłów, dlatego zwróćmy uwagę czy nie ma żadnych wkurzających rozpraszaczy w przestrzeni do nauki naszego dziecka.


Po drugie - naucz dziecko sprawdzać ile już wie


Kiedy przestrzeń jest gotowa, nasza pociecha może w niej spokojnie się uczyć. Co jednak, jeśli swoje przygotowanie do sprawdzianu z chemii kończy po dwudziestu minutach? Czy białe ściany i miękka kanapa robią takie cuda z umiejętnościami uczenia się dzieci? Raczej jest to wątpliwe. Efekty takiego uczenia mogą być niezadowalające, a dziecko będzie zawiedzione, że cudowny pokój w ogóle się nie sprawdził w jego przypadku. Jak pomóc dziecku nauczyć się weryfikować stan wiedzy? Dla mnie jednym z najlepszych sposobów jest technika wymyślona przez Richarda Feynmana, bardzo znanego profesora, zwanego czasami Einsteinem drugiej połowy XX wieku. Technika Feynmana jest bardzo prosta, a pięknie ilustruje ją poniższy clip:



W skrócie technika Feynmana to cztery kroki do sukcesu:
  1. Wybierz temat do nauki i zapisz go na środku kartki
  2. Uprość maksymalnie język tematu, tak by był zrozumiały dla każdego człowieka i naucz się go na pamięć
  3. Spróbuj wytłumaczyć temat komuś, lub udawaj, że tłumaczysz komuś i zanotuj elementy, gdzie Twoja wiedza nie jest jeszcze utrwalona wystarczająco dobrze
  4. Wróć do tematu, naucz się tego czego nie umiałeś upraszczając jeszcze bardziej język tematu

Dla mnie jest to najlepszy sposób sprawdzenia wiedzy z każdego tematu. Poszczególne kroki powinny być powtarzane do uzyskania pożądanego poziomu wiedzy. Warto podkreślić, że technika Feynmana może być użyta do nauki praktycznie każdego rodzaju wiedzy i dzięki temu jest możliwa do zastosowania w bardzo szerokim zakresie.


Po trzecie - Barak Rosenshine!


Ostatnim elementem tworzącym trójnóg sukcesu w uczeniu się są zasady nauczania Baraka Rosenshine'a. Zestaw dobrych praktyk wypracowany przez Rosenshine'a został stworzony w oparciu o badania naukowe dotyczące tego jak się uczy mózg, jakie praktyki nauczycieli dają największe postępy wśród uczniów oraz jakie działania prowadzą do rozwinięcia strategii uczenia się u uczniów. Moja wiedza na temat zasad nauczania Rosenshine'a płynie wyłącznie z publikacji Evidence Institute Polska, ponieważ tylko ta organizacja zajmuje się aktywnym promowaniem w naszym kraju opartych o naukowe dowody efektywności praktyk w edukacji. Poniżej przedstawiam grafiki obrazujące zasady Rosenshine'a zaczerpnięte z publikacji Evidence Institute. Zamieszczam również link do całej publikacji, jeśli chcecie się dowiedzieć jeszcze więcej.















Powyższe zasady zostały opisane z perspektywy nauczyciela, ale dobrze byłoby gdyby uczniowie również byli świadomi jak działa proces zapamiętywania oraz co mogą zrobić, żeby efektywniej uczyć się samodzielnie w szkole oraz w domu.


Podsumowanie


Odpowiednie warunki, umiejętność sprawdzenia swojego stanu wiedzy i dobre praktyki wzmacniające proces uczenia się to solidne podstawy dające dzieciom w wieku szkolnym szansę nie tylko na poprawę swoich osiągnięć w testach, ale również wpływające na realny wzrost wiedzy w długoterminowej perspektywie. Edukacyjne serwisy często starają się pokazać techniki szybkiego zapamiętywania by lepiej wypaść w testach, ale nie pokazują jak trwale zapamiętać wiedzę, by móc z niej korzystać w przyszłości. Trójnóg, który proponuję, ma działanie zarówno w krótkiej jak i w długiej perspektywie. W edukacji rzadko kiedy zmiany zaczynają działać z dnia na dzień, więc należy uzbroić się w cierpliwość jeśli chodzi o efekty wysuniętych propozycji. Ale warto podjąć wyzwanie by potem móc cieszyć się długotrwałą wiedzą i umiejętnościami.

Moje dziecko ma mnie gdzieś, co robić?


Kiedy dziecko jest nie do ogarnięcia


- Kiedy Olek* wychodzi z nami do restauracji, przeżywamy prawdziwą katorgę. On nie potrafi zachować się w miejscu publicznym! Cały czas się wierci, odwraca się do innych, nie reaguje na nas. Zamiast jeść póki danie jest ciepłe, chodzi po restauracji i zaczepia inne osoby. To koszmar! A kiedy zwracamy mu grzecznie uwagę, albo totalnie nas ignoruje, albo odpowiada jakimś przemądrzałym tekstem. Im dłużej tam siedzimy tym gorzej. Czasami bywa tak, że musimy wyjść w połowie posiłku, bo nie możemy już znieść złowieszczych spojrzeń innych klientów restauracji. Nie wiemy już co robić! W domu jest trochę lepiej, ale to też zależy od dyspozycji dnia. Czy popełniliśmy gdzieś błąd jako rodzice? Mój mąż zarzuca mi, że byliśmy zbyt łagodni i dlatego Olek jest niewychowany. Coraz częściej widzę, że Adam* traci nad sobą kontrolę i krzyczy na Olka. Działa to na chwilę a potem jest powrót do normy. W miejscu publicznym boimy się krzyczeć na Olka, żeby nikt nas nie nagrał - to wypowiedź jednej z mam, z którą miałem okazję kiedyś rozmawiać w czasie zebrania z rodzicami. 

Takich historii możemy znaleźć co najmniej kilka w swoim życiu, a kiedy pracuje się w szkole, jest ich co najmniej kilkanaście w ciągu roku. Główną rolę odgrywają w nich dzieci, na które nikt nie ma sposobu. Dzieci, które nie słuchają pięknie ułożonych mądrości dorosłych, chociaż powinny, bo przecież to co mówimy do nich jest takie logiczne i oczywiste. Dzieci, które nie potrafią usiedzieć w miejscu, nawet kiedy chciałyby tego bardzo mocno. A z każdym rokiem jest z nimi gorzej, bo przyzwyczajają się do krzyku i zastraszania ze strony rodziców i rówieśników. Taka sytuacja staje się dla nich normą i mimo, że są w ciągłym stresie i strachu, nie pamiętają już jak to jest odczuwać spokój, więc nie wiedzą jak powrócić do tego stanu.

Jestem nauczycielem od ponad dziesięciu lat i miałem okazję pracować z wieloma osobami przejawiającymi podobne zachowania. Nikt nie był w stanie dać mi efektywnej metody pracy z takimi dziećmi. Niektórzy proponowali wprowadzenie ostrego rygoru, inni sugerowali ignorowanie problemu. Przerobiłem różne warianty, ale żaden z nich nie doprowadził do zmiany zachowania ucznia na lepsze. Miałem do czynienia z dziećmi z różnych środowisk, różnych płci i w różnym wieku, ale to co ich łączyło to sposób w jaki oddziaływali na rzeczywistość wokół siebie. Bardzo mocno rzucali się w oczy, byli głośni, nie potrafili słuchać ani poleceń, ani próśb, ani gróźb. Na dłuższą metę wszystkie typowe narzędzia przestawały działać.

Samoregulacja odpowiedzią na problemy?


Ostatnio, za sprawą mojej ukochanej żony, która zawsze jest dla mnie wzorem w kwestiach wychowawczych i związanych z relacjami międzyludzkimi, dowiedziałem się o samoregulacji (ang. self-regulation), podejściu do młodych ludzi stworzonym przez dra Stuarta Shankera z Kanady. Self-reg patrzy na dzieci z zupełnie innej perspektywy, ponieważ nie ocenia ich zachowania w kategoriach grzeczne/niegrzeczne. Według Shankera, zachowanie dzieci nie będące w zgodzie w ogólnie przyjętymi normami dla danej sytuacji, jest oznaką przeżywania jakiegoś rodzaju bolesnego doświadczenia, często spowodowanego stresem. Długotrwały i nasilający się stres może doprowadzić w naszym mózgu do wywołania reakcji podobnej do reakcji w przypadku nagłego zagrożenia. Kontrolę nad nami przejmują wtedy nasze instynkty (tzw. gadzi mózg), a procesy racjonalnego myślenia i efektywnej komunikacji zostają wyłączone, by zaoszczędzić energię na walkę z zagrożeniem lub ucieczkę. Dlatego nie jest możliwe dotarcie do dzieci, które zachowują się w naszej ocenie źle, za pomocą logicznych i racjonalnych argumentów. Jeśli taka stresująca sytuacja trwa odpowiednio długo, organizm dziecka może przejść w stan permanentnego pobudzenia, co będzie się wiązało z trudnościami z utrzymaniem uwagi i ciągłym zużywaniem energii na walkę lub ucieczkę. 

Czy jest możliwe przerwanie cyklu stres-reakcja walka/ucieczka? Tak, jest to możliwe, ale wymaga dużego wysiłku ze strony dorosłych. Self-reg wyróżnia pięć kroków do poprawy sytuacji:
  1. przeformułować zachowanie dziecka i nasze własne, czyli popatrzeć inaczej
  2. być jak detektyw stresu, czyli o rozpoznawaniu przyczyn zachowań
  3. zredukować stres
  4. zwiększyć samoświadomość
  5. zregenerować się i zbudować strategie pomagające funkcjonować optymalnie

Krok pierwszy - nowe spojrzenie


Wszystko zaczyna się od zmiany spojrzenia na zachowanie dziecka. Jeśli będziesz brać personalnie to co robi pociecha, nigdy nie zauważysz, że to zachowanie jest środkiem do wyrażenia uczuć, których dziecko nie jest w stanie zwerbalizować. Twoim zadaniem jest zdać sobie sprawę, że to co robi dziecko może być sygnałem, że coś jest nie tak. To jest punkt wyjścia, który prowadzi do następnego kroku, czyli identyfikacji przyczyn zachowań. Często związane są one z przeżywanym przez dziecko stresem, natomiast odnalezienie stresora odpowiedzialnego za daną reakcję dziecka może być bardzo trudne. Shanker sugeruje, by odwołać się do pięciu obszarów stresu: 
żródło: https://www.dzieci-i-pieniadze.com/co-decyduje-o-sukcesie-samokontrola-a-samoregulacja

Krok drugi - szukamy stresorów


Kolejność w jakiej szukamy stresorów jest istotna. Według Shankera warto zacząć od obszaru biologicznego, ponieważ bardzo dużo stresorów ma podłoże biologiczne i najłatwiej zauważyć ich oddziaływanie na organizm. Typowe objawy stresu na poziomie biologicznym to bóle brzucha, ogólne zmęczenie, nadmierna ruchliwość, lub nadwrażliwość na bodźce z zewnątrz, np. światło lub dźwięk. Kiedy widzisz takie objawy u dziecka, to znak, żeby poeksperymentować z możliwymi źródłami wpływającymi na reakcje organizmu, np. ból może być wywołany zbyt dużym hałasem w pomieszczeniu, w którym się znajduje dziecko, np. w restauracji, lub wystrojem pomieszczenia.

Na poziomie emocjonalnym, stresujące mogą być wszelkiego rodzaju intensywne doznania i doświadczenia. Kiedy dziecko przeżywa traumę z powodu utraty rodzica, może to manifestować swoim zachowaniem. Również brak jakiejkolwiek reakcji świadczy o przeżywaniu dużego stresu, jest to stan tzw. "zamrożenia" kiedy poziom stresu jest tak wysoki, że organizm dziecka wyłącza się kompletnie. Pamiętaj, że uczucie dużej radości może być również wyczerpujące dla pociechy i zbyt dużo tego rodzaju przeżyć też jest trudne do przetrawienia.

Stres na poziomie poznawczym manifestuje się w postaci trudności z nauką, lub skupieniem się. To z kolei przekłada się na niską motywację i samoocenę umiejętności. Często z powodu tego, że coś lub ktoś oddziałuje na dziecko w stresujący sposób, np. przez ciągłą krytykę jego postępowania, podkreślanie jego błędów, zwracanie uwagi na potknięcia, nasza pociecha może wpaść w spiralę niskiej samooceny i coraz większych trudności z uczeniem się nowych rzeczy. 

Jeśli chodzi o poziom społeczny, należy szukać tutaj wszelkiego rodzaju trudności związanych z nawiązywaniem i podtrzymywaniem relacji oraz komunikacją niewerbalną. Jeśli Twoje dziecko nie potrafi bawić się z innymi dziećmi bez robienia im krzywdy, bez płaczu lub ciągłych pretensji o zachowanie innych, być może oznacza to, że coś leży mu na sercu i nie wie jak sobie z tym poradzić. Przeanalizuj jak wyglądają relacje dziecka z każdym z bliskich, bo może drobna rzecz prowadzi do nieporozumienia generującego nieprzyjemne sytuacje. 

Ostatnim obszarem pomocnym w identyfikacji stresorów jest poziom prospołeczny, który wiąże się z wszystkimi zachowaniami i emocjami związanymi z tworzeniem małych i dużych społeczności. Kiedy dziecko ma trudności z graniem zespołowym, widzi tylko swoje potrzeby, ale nie rozumie potrzeb innych, nie rozumie dlaczego ktoś inny płacze lub się śmieje, może to być objawem przeżywania stresu. Oczywiście mówimy tutaj o sytuacjach gdzie mają miejsce silne przeżycia i duże emocje, ale dzieci mają również różny poziom odczuwania emocji, więc mogą być mniej lub bardziej wrażliwe na to co się dzieje wokół nich.

Krok trzeci - redukcja negatywnych wpływów


Identyfikacja stresorów z różnych obszarów jest istotna, ponieważ nie są one osobnymi silosami, a raczej połączoną siecią obszarów, której poszczególne elementy oddziałują na siebie wzajemnie. Dlatego szukając przyczyn stresu u dziecka, pamiętaj by przejść przez wszystkie pięć obszarów. Następnym krokiem jest redukcja stresorów. Dążymy tutaj do eliminacji czynników, które mogą generować niepotrzebny stres u dziecka. Jeśli uda nam się je usunąć, nasza pociecha ma szansę na wyjście z trybu walki lub ucieczki i prawdziwie się uspokoić. Nasza rola jako opiekunów dziecka polega na umożliwieniu im dotarcia do etapu uspokojenia, żeby dziecko mogło zauważyć co się z nim dzieje i co z tym zrobić. 

Krok czwarty - większa samoświadomość dzieci


Zwiększenie samoświadomości przeżywania określonego stanu emocjonalnego u dziecka jest kolejnym etapem. Dziecko, które jest w stanie zauważyć doświadczanie uczucia strachu, agresji, smutku, wszechogarniającej radości jest na najlepszej drodze do zrozumienia siebie oraz tego jaka potrzeba kryje się za tymi odczuciami. W momencie kiedy rodzic nie musi już prowadzić dziecka w identyfikacji tego co przeżywa, możemy mówić o pierwszym kroku do prawdziwej samoregulacji. Zdobycie umiejętności spojrzenia na samego siebie z perspektywy trzeciej osoby jest bardzo trudne i żadne dziecko nie jest w stanie osiągnąć tego własnym sumptem. Dlatego rola rodziców i opiekunów dziecka jest tak istotna w kontekście nauki identyfikacji uczuć i potrzeb. To od nas zależy jak szybko dziecko nauczy się rozróżniać co się z nim w danej chwili dzieje.  

Krok ostatni - regeneracja


Ostatnim etapem jest znalezienie sposobu na zregenerowanie sił po tym jak dziecko osiągnęło stan spokoju. Dlaczego jest to istotne? Sam spokój nie oznacza jeszcze powrotu do równowagi, ponieważ po mocnym emocjonalnym przeżyciu dziecko będzie czuło się wykończone. Dlatego potrzebujemy pokazać mu przykładowe sposoby na zregenerowanie się. Mogą to być różnego rodzaju przyjemne czynności, które lubicie robić razem, ale które nie wymagają dużo wysiłku lub koncentracji od dziecka. Ważne, żeby czynności, które proponujemy, dziecko mogło wykonać samodzielnie i najlepiej w dowolnym kontekście, po to by w razie emocjonalnego przeżycia nasza pociecha mogła skorzystać z niego do naładowania baterii po uspokojeniu się. 

Komunikacja jest kluczem


Przy użyciu self-reg bardzo istotnym elementem jest komunikacja. Dla mnie odpowiednią opcją jest komunikacja przy użyciu porozumienia bez przemocy (non-violent communication), ponieważ kreuje sytuację, w której nie dodajemy do rozmowy niepotrzebnych emocji a skupiamy się na potrzebach, które każda ze stron chciałaby zaspokoić. 

Wnioski


Czy self-reg jest lekiem na całe wychowawcze zło? Na pewno nie, ponieważ podejście proponowane przez autorów sel-reg na pewno nie przypadnie do gustu każdemu. Wymaga ono bardzo dużej zmiany wewnętrznej najpierw u opiekunów, potem u dzieci. Natomiast pięć kroków do odzyskania równowagi jest propozycją, która może przemówić do rodziców, nauczycieli i innych opiekunów dzieci, którzy najzwyczajniej w świecie nie mieli do tej pory świadomości jak kształtuje się dynamika rozwoju emocjonalnego zachowania u dzieci i co możemy zrobić by to zachowanie zmienić. Mogę spokojnie zaliczyć siebie do tej ostatniej grupy i przyznaję, że self-reg zmieniło moje postrzeganie jak zachowują się dzieci w szkole i poza nią. Chciałbym, żeby więcej osób mogło zacząć patrzeć na zachowania dzieci w odmienny sposób. Czekam również na Twój komentarz w tej sprawie!






* imię zostało zmienione



Uczeń nie musi mnie lubić, ale musi mnie szanować? - o budowaniu relacji




Przykład z najlepszych

Kiedy zaczynałem moją karierę zawodową, w czasie jednego z wyjazdów szkolnych rozmawiałem z nowo poznanym kolegą z pracy na temat podejścia do uczniów. Miałem wtedy duże problemy z dyscypliną w jednej z grup. Kiedy zapytałem go jak on sobie radzi z uczniami niereagującymi na prośby o uspokojenie się, odpowiedział mi, że on pracuje według zasady, że uczniowie nie muszą go lubić, ale muszą go szanować. Jak zyskiwał szacunek uczniów? Robił to przez skuteczne i regularne ich zastraszanie. Nie miałem wtedy innego pomysłu na opanowanie grupy, więc postanowiłem skorzystać z jego porady. Udało mi się zaprowadzić porządek, ale czułem się źle z tym, że muszę wywoływać strach, żeby uczniowie  skupili na mnie swoją uwagę. Nie po to zostałem nauczycielem, żeby zastraszać ludzi. Ponadto, okazało się, że metoda mojego kolegi z pracy miała krótkotrwały efekt i musiałaby być powtarzana bardzo często dla podtrzymania pożądanego stanu w klasie.


W poszukiwaniu swojej ścieżki

Postanowiłem wymyślić swój sposób na utrzymanie dyscypliny w klasie i sięgnąłem po kilka książek ekspertów w dziedzinie. Wnioski z lektury większości pozycji i po obejrzeniu kilku wykładów były dla mnie bardzo sprzeczne. Miałem wrażenie, że wiele propozycji pozytywnego podejścia do uczniów było opracowanych dla młodzieży z innej rzeczywistości szkolnej. U mnie w grupie pozytywne podejście spotkałoby się tylko z dziwnymi spojrzeniami uczniów i dalszym hałasem. Lecz to co zwróciło wtedy moją szczególną uwagę to opracowania o wpływie motywacji uczniów na zaangażowanie w lekcję, a w konsekwencji również na dyscyplinę w klasie. Był to mój pierwszy krok do opracowania dla młodzieży z klas wtedy gimnazjalnych, a dzisiaj 7-8 SP systemu utrzymania uwagi uczniów na lekcji bez stosowania strachu. Jeśli jednak oczekujesz, że teraz podam Ci gotowy przepis na opanowanie każdej grupy uczniów, muszę Cię rozczarować. Zestaw połączonych narzędzi, który stosuję w poszczególnych grupach na lekcjach zmienia się w zależności od charakteru, wieku grupy oraz od nastroju panującego w danym dniu. Każdy kto twierdzi, że ma uniwersalną metodę radzenia sobie z wszystkimi uczniami, albo nie ma świadomości że ich metody są krzywdzące dla uczniów, albo efektywność systemu którego używa jest bardzo zmienna. 


Kluczem jest relacja

To co mogę Ci z całą pewnością powiedzieć, to że oprócz pozytywnej motywacji uczniów kluczowym elementem jest nawiązanie przez nauczyciela relacji z grupą. Jest to jedna z najważniejszych rzeczy jakich nauczyłem się pracując w zawodzie nauczyciela. Dobra relacja nauczyciela z uczniami pozwala na lepsze przyswajanie wiedzy przez uczniów, bardziej komfortowe warunki pracy dla nauczyciela oraz możliwość przeprowadzania większej ilości innowacyjnych zadań, wzmagających dodatkowo motywację uczniów. W takim razie jak nawiązać dobrą relację z uczniami? To jest trudne pytanie, na które istnieje tyle odpowiedzi co ludzi na świecie. Dla mnie istotne jest kierowanie się takimi wartościami jak wzajemny szacunek, komunikacja bez oceniania oraz prawdziwe zainteresowanie drugim człowiekiem.


Budowanie szacunku u uczniów

Wzajemny szacunek kreuje się uczestnicząc wspólnie w wydarzeniach i sytuacjach. Kiedy ja zrobię coś dla uczniów, mimo że oni tego nie oczekiwali, zyskuję w ich oczach. Kiedy oni zrobią to samo dla mnie w innej sytuacji, również zyskują szacunek. Do tego staram się traktować moich uczniów najbardziej uczciwie jak umiem. Czasami oznacza to przyznanie się do błędu. Czy to rujnuje moją reputację? Wprost przeciwnie, oprócz tak samo wysokiego poziomu szacunku jestem również zwolniony z obowiązku kreowania  swojego wizerunku nieomylnej wyroczni. Najtrudniej jest wypracować szacunek u małych dzieciaczków, które wyraźnie widzą ich pozytywne działania, ale mają problem z identyfikacją tego co robi dla nich nauczyciel. Czasami warto im po prostu zakomunikować jaką wartość mają działania podjęte przez nauczyciela, ale bez przesadnego przechwalania się czy oczekiwania wdzięczności. Ważnym elementem budowania szacunku jest konsekwencja w postępowaniu. Jeśli uczeń zrobi coś sprzecznego z zasadami, musi ponieść tego konsekwencje. Bycie dobrym wujkiem lub dobrą ciocią może być dobre na krótką metę, ale w dłuższej perspektywie nie pozwoli to na zbudowanie kapitału w postaci respektu. 

Ty, jako nauczyciel, również musisz pamiętać, by konstruować komunikaty w zgodzie z ustalonymi wcześniej zasadami. Jeśli uczeń zrobi coś niezgodnego z zasadami nie możesz straszyć go słowami "bo Ci wpiszę naganę!" i tego nie zrobić. Nagana za małe przewinienie nie może być wpisana i w związku z tym nie ma sensu straszenia nią ucznia. To samo odnosi się do odliczania. "Liczę do trzech!" to często spotykana technika, działająca krótko, szczególnie gdy po trzech nie następuje konkretne działanie. Lepszy efekt osiągniesz wyciągając konsekwencje możliwe do zrealizowania. Tak samo możesz postąpić w drugą stronę. Pozytywne wsparcie powinno być wykonalne i odczuwalne dla ucznia. Pamiętaj również by chwalić postawę, zaangażowanie, a nie rezultaty. Proces osiągania celu liczy się bardziej niż sam wynik. 


Dobre gadanie

Następny aspekt, komunikacja bez oceniania, jest umiejętnością wymagającą nieustannego ćwiczenia. Do mnie przemawia najbardziej komunikacja w stylu NVC (Non-Violent Communication). Zawiera ona czteroelementowy komunikat: obserwacja, emocje, potrzeby, prośba. Czy zawsze go stosuję? Chciałbym powiedzieć, że tak, ale nadal potrzebuję pracować nad sobą w tej kwestii. Zdarzają się sytuacje kiedy moje umiejętności NVC giną, ponieważ rozmowa przebiega w bardzo żwawym tempie i nie jestem w stanie na tyle szybko formułować komunikatów, by były w pełni zgodne z zasadami. Za to zawsze z tyłu głowy mam lekcję od Alexa Barszczewskiego: nasze dzielenie się opiniami zaczyna się od potrzeby usłyszenia przez drugą stronę co mamy do powiedzenia. Jeśli Twój rozmówca nie wykaże wyraźnej chęci usłyszenia co masz do powiedzenia, pomimo Twojego pytania o to czy chciałby usłyszeć Twoją opinię na dany temat, masz obowiązek uszanować jego wolę. Z moich obserwacji w tej kwestii wynika, że w dziewięćdziesięciu procentach przypadków ludzie nie są zainteresowani naszym zdaniem lub poradą. Szukają raczej potwierdzenia słuszności ich punktu widzenia. W konsewencji, niezrozumienie intencji naszego rozmówcy może prowadzić do zrodzenia się konfliktu.


Zaopiekuj się mną..

Z komunikacją w stylu NVC łączy się ostatni element, który chciałbym Tobie przedstawić, czyli prawdziwe zainteresowanie drugim człowiekiem. Ponieważ w naszym szybko pędzącym świecie rozmowy, które prowadzimy są często krótkie i nie dotykają sedna sprawy ukrytego w głębszych warstwa świadomości rozmówcy. NVC skłania rozmówców do przejścia na dalsze poziomy zrozumienia, włączając do gry wzajemne uczucia oraz potrzeby. Często to co czujemy i czego potrzebujemy jest w nas niewyartykułowane, w związku z czym, pozostaje poza naszą świadomością. NVC pomaga nam dotrzeć do prawdziwych przyczyn, motywacji i celów działania.

Jeśli jednak nie czujesz NVC, może lepszym rozwiązaniem będzie dla Ciebie podejście coachingowe. Tam również można wykorzystać narzędzia do prowadzenia pogłębionej rozmowy. Dla mnie nieważne jest z jakiego narzędzia korzystasz, istotne jest, żeby zdobyć jedną kluczowych kompetencji dla nauczyciela. Bez pogłębionej rozmowy i dotarcia do prawdziwych motywacji stojących za decyzjami drugiej osoby nigdy nie będziesz mieć szansy na jej zrozumienie i akceptację, czyli cechy potrzebne do nawiązania kontaktu z człowiekiem. 

Co więcej, powierzchowne rozmowy często prowadzą do wykreowania się zafałszowanego wizerunku rzeczywistości. Widać to u rodziców, którzy nie są w stanie uwierzyć, że ich ukochane aniołki mogą mieć ciemniejszą stronę charakteru, którą pokazują tylko poza domem. Podejrzewam, że ten swoisty dualizm charakteru wynika często z braku pogłębionej rozmowy. Dzieci zgadzają się na wszystko co powiedzą rodzice, bo tego się oczekuje od dzieci. Nawet jeśli cierpią na tym ich uczucia i przekonania. Pamiętaj, że skumulowane cierpienie, złość i frustracja muszą znaleźć gdzieś ujście w zablokowanym organizmie. Jako rezultat, często widzimy manifestację całego wachlarza uczuć w postaci zachowań niezgodnych z normami społecznymi. Wszyscy się dziwią dlaczego dziecko tak się zachowuje, ale nikt nie jest w stanie zobaczyć winy u siebie, szczególnie jeśli jest opiekunem, któremu zawsze na sercu leży dobro ich pociechy.


Podsumowanie

Nawiązywanie relacji z uczniem jest złożonym i wymagającym procesem, który dla mnie do pewnego stopnia nadal stanowi tajemnicę. Sporo rzeczy wiem, cały czas się dokształcam, ale nadal jest miejsce na poprawę. Jeśli jednak część z tematów, o których tutaj wspomniałem jest dla Ciebie nowa, to znak, że najwyższa pora zaktualizować swój zasób wiedzy oraz zestaw kompetencji, tak by dostosować je do potrzeb współczesnych dzieci i młodzieży. Zachęcam do zostawiania komentarzy w tej sprawie i do następnego wpisu! A dla zaciekawionych tematem NVC polecam krótką animację obrazującą czym jest Non-Violent Communication.